niedziela, 4 sierpnia 2019

365 dni muzyki w roku z masowego produktu prosto do uszu

Słuchanie muzyki przestało być dla wielu chwilą relaksu. Jest elementem życia codziennego z użyciem "masówki" i to jej zakup stał się atrakcją. Stoisko ze słuchawkami Unitry przy Molo w Sopocie idealnie wpisało się w ten trend. Jeszcze lepiej robi to Street Sound Labs, który w Internecie oferuje słuchawki na rynek globalny, a zainwestował w sklep na ulicy z najlepszymi tradycjami w Sztokholmie.

  
Unitra bardzo dobrze oszacowała potrzeby rynku. Postawili na ofertę ze słuchawkami. Swoją pozycję na rynku budują na patriotyczną nutkę stosując biało-czerwone opakowania. Wisienką na torcie jest nostalgiczna oferta z zamówioną u azjatyckiego producenta kopią flagowych słuchawek z PRL. Stoisko przy Molo w Sopocie idealnie dopełnienia kojarzenie ich produktów z dobrymi tradycjami. Miejsce kojarzone jest z muzyką. Pojawia się tam ogromna rzesza turystów, którzy szukają nowych trendów. To owocuje po sezonie sprzedażą z półek marketów w całym kraju.



Street Sound stawia także na renomę miejsca i dobrych tradycji. Nie zabrakło tu akcentu pariotycznego: detale dają poczucie klasycznej elegancji i wyjątkowości, czyli szwedzki design w najlepszym wydaniu. Z tym potencjalni klienci mają kojarzyć produkty w ich ofercie. Stosowana jest róznież argumentacja, która ma kojarzyć się z czasami największej popularności sprzętu hi-fi. Na globalny rynek budują swój wizerunek w tradycyjnym stylu sprzedaży hi-fi w Szwecji. Przygotowali pod to obszerny anons w formie leksykonu dla kupujących słuchawki.


 Rozpoczynają anons wprowadzeniem, że "będziesz miał za dużo słuchawek, jeżeli kupisz je sobie na różne okazje". Nie widzą w tym nic złego, ale uważają, że lepiej jest skupić się na znalezieniu pary, która pasuje na każdą okazję. Udzielają w związku z tym 25% zniżki przy zakupie pary ich słuchawek - dla tych, którzy skorzystają z kodu „lato w metrze”. To identyfikator akcji promocyjnej w bezpłatnej gazecie Metro, która adresowana jest lokalnie do czytelników w dużych miastach, ale w Sztokholmie dostępna jest już tylko w Internecie.


 To "lokalne" wydanie jest oczywiście dostępne w całym kraju i wielu Szwedów może skusić się na zakupy w stołecznym sklepie, którego adres kojarzy im się z najwyższym luksusem. Z Internetem nawet w najmniejszej wiosce można bez wychodzenia z domu korzystać z usług ekskluzywnego sklepu w metropolii. W ramach promocji można skorzystać z "praktycznego poradnika" udostępnionego w anonsie i dokonać "słusznego" wyboru.

Jeżeli ktoś jest nieczuły na patriotyczne barwy, czy wzornictwo może przebierać w różnych ofertach sklepów RTV, których nie brakuje w lokalnych centrach handlowych. 

 


Może wybrać markę, która kojarzy się z koncertami. Logo Marshall widać na koncertach, które w niezliczonej ilości można zobaczyć na YouTube. Z takim logo na słuchawkach można poczuć więź z najlepszymi muzykami świata.


Wprawdzie ci muzycy grają tylko na gitarach elektrycznych, a docenili wzmacniacze oraz głośniki estradowe, które zaoferował im James Charles Marshall, ale kto przy zakupie słuchawek przejmuje się takimi "niuansami".


W sklepach jest także przenośne urządzenie z takim logo i sugestywnym wzornictwem. Chociaż zajmuje niewiele miejsca, to jest wystarczająco duże, żeby nie trzeba było go nawet oglądać, by skojarzenie działało.


Logo JBL nie widać na filmikach z koncertów, ale wtajemniczeni widzą, że to ikona w świecie muzyki. James Bullough Lansing udźwiękowił pierwszy film w historii kina. Na głośnikach z jego inicjałami najlepsi muzycy świata często po raz pierwszy usłyszeli swoje nagrania w studio, nim stały się super hitami. Teraz pod egidą Samsunga pojawił się wysyp finezyjnych słuchawek z takim logo.

 

Wtajemniczonych było widocznie zbyt mało i ich krąg ma powiększyć gigantyczna reklama bezprzewodowej oferty tej marki. A może ma to tylko przytłumić niekorzystne skojarzenia z brzęczącymi głośniczkami w laptopach, gdzie za symboliczną opłatą umieszczane było logo JBL?

 
Samsung może potrzebować logo JBL, by zaoferować słuchawki w lepszej klasie jakości. Wiele japońskich firm kupowało nazwy amerykańskie, by oferować sprzęt lepszej klasy. Matsushita zastosowała w tym celu podział na Technics i Panasonic.



Powodem dziwnej logiki marketingowej Samsunga może być, że w pakiecie z JBL kupili także AKG. Ta transakcja została dobrze odnotowana ze źródła (The Verge, Harman) i można o niej przeczytać:

Samsung zdecydował się na zakup przede wszystkim dlatego, że Amerykanie rozwijają samochodowe systemy informacyjno-rozrywkowe (tzw. infotainment), o których jakości najlepiej świadczą zawarte ostatnio poważne kontrakty z Fiat Chrysler oraz General Motors.

Samochody dzisiaj to już nie tylko silnik, kierownica, fotele i karoseria. Dziś nie mniej ważne są wyświetlacze, procesory i oprogramowanie – krótko mówiąc: rozwiązania technologiczne zwiększające komfort kierowcy podczas jazdy (niekoniecznie związany z samym podróżowaniem). Dzięki nowemu nabytkowi, Samsung będzie w stanie to wszystko zaoferować. Wygląda więc na to, że było to dobrze wydane 8 miliardów dolarów.

W biografiach wielu znanych muzyków można przeczytać, że grali do kotleta.

 


Czemu do hamburgera brakuje eleganckiej oferty w zakresie słuchania muzyki? McDonalds to globalna sieć sprzedaży z kilkudziesięcioma tysiącami barów szybkiej obsługi w ponad 100 krajach. Czemu nie mają słuchawek ma minuty? Takie oferty są przecież z hulajnogami, czy samochodami.


Muzyka stała się dla wielu niezbędna do życia i jest błyskawicznie dostarczana w każdej ilości ze Spotify itd. Operator sieci komórkowej oferuje to nawet za darmo przez 3 miesiące. Czemu po słuchawki trzeba jeździć aż do jakiegoś centrum handlowego lub kupować w Internecie i czekać na dostawę?


A w pizzeriach? Są ich miliony na całym świecie i nie czeka się długo na dostawę. Czemu nie ma tam słuchawek z kabelkiem, który można "nawijać, jak makaron na uszy"? Czy absolwenci marketingu i zarządzania starzeją się w korporacjach?

Personalizowane słuchawki polskiej firmy


Nie jest to produkt ze zleconym w Chinach opakowaniem, czy dodanym elementem ozdobnym. To optymalne dostosowanie wybranych podzespołów, które są dostępne na globalnym rynku Podobne założenie ma PC na potrzeby muzyki. PC jest dla chwili relaksu z muzyką w domu. Natomiast to drugie jest dla tych intensywnie słuchających i o tej ofercie można przeczytać:


Custom Art wychodzi z dokładnie odwrotnego założenia, niż Apple. Zamiast wmawiać światu, że jeden rozmiar wystarczy, firma oferuje wykonanie słuchawek idealnie dopasowanych do ucha.

Tekst i wideo o tym pomyśle na biznes opublikowała Wirtualna Polska.

Podsumowanie


Niektórzy cieszą się muzyką z głośniczka telefonu, ale słuchawki umożliwiają bardziej wiarygodne odtwarzanie muzyki i jakość tego wyznacza to, w jakim są przedziale cenowym. Produkowane są masowo, a ich wygląd lub funkcjonalność można dowolnie dopasować do smaku grupy potencjalnych odbiorców.

Szukającym chwili pełnego relaksu z muzyką to nie wystarcza. Tak samo, jak smakoszom nie wystarczy oferta fast food. Rozwiązaniem jest PC w zestawie hi-fi z głośnikami, ale w odróżnieniu od sprzętu RTV jakość nie jest tu wyznaczana przedziałem cenowym. Przydaje się tu podobnie jak u graczy szersza wiedza, bo muzyka to nie aplikacja biurowa

środa, 24 lipca 2019

Dobra zmiana z Polskim Radiem nie tylko na lato, a pewnie na wiele lat

 

W Internecie pojawiły się strumienie Trójki z 224 kbps, które podczas testów odsłuchowych sprawiły wrażenie, że to techniczna transmisja koncertu "Lata z radiem". Zaprzeczyły temu pojawiające się reklamy i tu jest okazja, by zwrócić uwagę, że programy Polskiego Radia mają już "cyfrowe autostrady" z 192 kbps, a nie jak kiedyś maksymalnie 96.

Te 224 kbps Trójki miały przy odsłuchu trudne do określenia różnice czasowe i nieco inne brzmienia muzyki. Wszystkie były ze studyjnym formatem próbkowania 48 kHz. Najprawdopodobniej użyty został kodek Opus, co właśnie naprowadziło do nich, podczas szukania strumieni z tym kodekiem do testów w projekcie Brodcasted Music PC Reciver.


Opus może pracować nawet z 510 kbps i ma obsługę bardzo wielu kanałów. Jest przez to interesujący z myślą o bezpośrednich transmisjach z kameralnych koncertów. Ten temat stał się podstawą do opublikowania artykułu w szwedzkim organie Stowarzyszenia Techników Teatralnych, które działa w międzynarodowej strukturze OISTAT - Organisation Internationale des Scénographes, Techniciens et Architectes de Théâtre.

Wcześniej testy były ze wszystkimi programami Szwedzkiego Radia, które udostępniano z tym kodekiem dla 160 kbps. Były tam również transmisje na żywo i można było porównywać z tym co jednocześnie serwownoi z mp3 oraz acc. Obecnie Szwedzi ograniczyli się do 192 kbps z mp3 i acc. Właściwości tego ostatniego są identyczne z tym co transmitują w DAB+, co w praktyce oznacza, że ich strumień z Internetu zapewni z PC lepszą jakość odtwarzania muzyki. Najlepiej zapewnia to AIMP, bo transmisje DAB+ trzeba odtwarzać z archaicznym softem producenta tunera. 


Cyfrowe transmisje DAB+ oferuje także Polskie Radio i parametry techniczne są tu od lat bez zmian. W informacji multipleksów podane jest, że Jedynka z Trójką są z 112 kbps, a Dwójka i Czwórka 128. Zmiana jest w czołówce polskiego DAB+, gdzie znalazło się 192 kbps, które oferuje np Radio Maryja.

Wcześniej testy odsłuchu z PC transmisji DAB+ Polskiego Radia wskazywały na podobną jakość, jak z ich strumieni wma ze studyjnym próbkowaniem 48 kHz, gdy odtwarzane były z AIMP. Aktualnie od tych strumieni wma lepiej sprawdzają się te z 192 kbps i mp3, chociaż są jedynie z "konsumenckim" próbkowaniem 44,1 kHz. Bezpośredni dostęp do nich jest w różnych programach oferujących radio internetowe. Zestaw adresów internetowych z dostępem do polskich transmisji radiowych publikuje EMSoft.


Natomiast w witrynie Polskiego Radia z wbudowaną aplikacją do słuchania "na żywo" ich transmisji jest reklama "Piano" o możliwości wykupienia odbioru z 128 kbps i acc+ . Podane jest przy tym "2,5 razy lepsza od standardowej jakości w serwisie polskieradio.pl". Trudno znaleźć oficjalne informacje o parametrach standardowego strumienia w aplikacjach nadawcy, ale najbardziej przypuszczalne jest, że to mp3 z 96 kpbs.

Czy policzono, że acc jest 2 razy lepsza od mp3, a połówka jest za cyferki? Może być jednak, że standard to acc z 48 kbps i 2,5 wyliczono tylko w cyferkach, a różnice kodeków pominięto. Nie można wykluczyć, że dział marketingu nie zapoznał się z pracami techników lub nie zrozumiał co oznaczają. Pracodawcy nie rozliczają przecież "marketingu" za rozumienie, a z efekty sprzedaży.

Na dole strony z ofertą "Piano" podane jest "Copyright © Polskie Radio S.A". Największą uwagę zwracają logo tytułów gazet, które uczestniczą w projekcie. Jest ich sporo. Zamieszczone są także 2 ładnie opracowane graficznie linki, by zamówić usługi. Aktualnie prowadzą donikąd. Poniżej są ikonki z linkami do aplikacji na iPad, iPhone, Android i Windows. Pierwsze dwa prowadzą do sklepu Apple. Trzeci pozwala zainstalować aplikację. Czwarty umożliwia pobranie aplikacji dla Windows Phone. 

Zainstalowane już aplikacje będą najprawdopodobniej nadal działy przez kolejne lata, ale nowe instalacje nie koniecznie będą już dostępne. Można przypuszczać, że bez zmian najdłużej będzie w sklepie Apple. Na Android taka usługa może być także robiona przez sklep Google. Trudniej oszacować, czy Microsoft jest tym zainteresowany dla Windows Phone. 


Dobre zmiany z Polskim Radiem, by móc wierniej odtwarzać muzykę cieszą, lecz szybko przychodzi refleksja. I co dalej? Szwedzkie Radio oficjalnie udostępnia adres strumienia z acc 192 kbps, bo zależy im na słuchaczach. Jest w tym zwykła uczciwość kupiecka, bo dostają pieniądze od reklamodawców i dotacje państwowe. Słuchacze mogą przez to zainteresować się, by optymalnie skonfigurować PC.

Takiej informacji do Polskiego Radia brakuje, czyli nie ma motywacji słuchaczy. Może to odstraszyć rzetelnych podatników i zachęcić do aktywności szarą strefę. Adresy do testów trzeba było wyłuskiwać z różnych programów oferujących radio internetowe. Nie wiadomo na jakich zasadach tam się znalazły. Kogo stać na dociekanie czegoś takiego? Transmisje publicznego radia w Polsce mają skomplikowane uwarunkowania komercyjne i prawne. Chociaż zakrawa to na fobię, to lepiej nie zapominać tej tylko pozornie nieistotnej kwestii.

 

Ostrzegającym przykładem jest test w małej kawiarence, by zaprezentować dla kilku osób możliwości wiarygodnego odtwarzania muzyki z DAB+. Był o tym w Internecie anons 2 godzinnego wydarzenia z tunerem USB dla cyfrowego radia DAB+ i anteną do tego. Dzień po teście pojawiła się w kawiarence kontrola. Próbowano ukarać właściciela mandatem, chociaż nie było tam żadnego odbiornika. Ktoś miał upoważnienie, by reprezentować Polskie Radio i zobaczył okazję, by zarobić na tym kilka złotych. Wpływ dla Polskiego Radia z takiej akcji to dosłownie grosze. Takie bezmyślne ściganie jest szczególnie nielogiczne, gdy rząd daje okazjonalnie miliardową dotację, czyli z podatków obywateli.


Ciekawym przykładem zysku z cyfrową autostradą Trójki jest program. "Dancing, salon, ulica".  Można lepiej wczuć się w jego klimat, który nie jest tak łatwy w odbiorze, jak sugeruje to tytuł. Transmisja z niższymi parametrami powoduje, że stare nagrania są zbyt spłaszczone i przez to mniej ciekawe. Nowe możliwości techniczne nie poprawiają kunsztu spikerskiego Jana Emila Młynarskiego i słychać wyraźniej ograniczoną jakość techniczną nagrań, ale te nie zostają już bardziej zniekształcone. Pojawiają się przez to detale z tych nagrań, które dla większości ludzi są całkowicie nieznane. Nie chodzi oczywiście o nagrania z czasów PRL z nostalgią serwowaną przez orkiestrę z Chmielnej, a o te, które np. powstawały na tej ulicy przed wojną w Syrena Rekord, gdzie uwieczniano najlepszych tekściarzy, kompozytorów i wykonawców.


Jeszcze ciekawiej jest z kalejdoskopem muzyczny, który serwuje Marcin Kydryński. Wyraźniej słychać różnice nagrań na przestrzeni czasu i z odległych zakątków świata. W święto Francji prowadzący zaserwował m. in. piosenkę "Johnny" w oryginalnym wykonaniu Edit Piaf. Słyszałem ją już wcześniej, ale widocznie było to z radia FM i pewnie z filmiku na YouTube. Wystarczała mi przez to płyta z rewelacyjną interpretacją Vaya Con Dios. Teraz chcę dokupić sobie płytę z oryginalnym wykonaniem. Mam Piaf na płytach rodziców, ale nie ma na nich tej piosenki i są to wczesne wydania na CD z niechlujnym przesterowaniem cyfrowym z analogowego oryginału, czego trudno się słucha.


Testy odsłuchowe z transmisjami Polskiego Radia w mp3 z 192 kbps i acc z 128 potwierdzają, że nowoczesny kodek pozwala odtwarzać muzykę bardziej wiarygodnie, ale ilość danych przesyłanych na sekundę jest równie ważna. Na wykresie widać, że powyżej 128 kbps różnice pomiędzy kodekami maleją. Twórcy acc, czyli Advanced Audio Coding mieli szersze pole działania i większe zasoby. W pracach uczestniczyli AT&T Bell Laboratories, Dolby, Instytut Fraunhofera, Nokia i Sony. Był również dostępny już lepszy sprzęt. W Instytucie byli zakładnikami własnego patentu mp3, ale są oczywiście ulepszenia ich kodeka i bardzo istotna mogła być tu właśnie współpraca przy acc+, który jest standardem w transmisjach DAB+. 


Szkoda tylko, że w Polsce jest jakaś obsesja z próbkowaniem transmisji w standardzie CD, a nie pozostawanie ze studyjnym. Standard CD ma pogorszyć jakość płyty w stosunku do oryginalnego nagrania z 48 kHz. Później wymyślono na to "lekarstwo" oversampling 88,2; 174,4 kHz. Później takie rozwiązanie zastosowano również dla 48 kHz. Ostatecznie wszystkie znalazły się w standardzie HD Audio, gdzie postawiono z nimi poprzeczkę aż do 384 kHz. Standard CD jest tylko dla "dystrybucji" do konsumenta na tradycyjnym srebrnym krążku, a muzyka była zawsze nagrywana z próbkowaniem 48 kHz i nigdy z 44,1. Sprzęt w studio radiowym pracuje także z 48 kHz i trudno zrozumieć sens dodatkowego konwertowania do 44,1 dla transmisji ze stratnym formatem. 


Z przypadkowo znalezionym strumieniem Trójki z 224 kbps muzyka brzmiała zbyt "estradowo"w testach z optymalnie skonfigurowanym PC i głośnikami hi-fi. Z informacji o tych strumieniach wynika, że dalsze testy odsłuchu tego nie są już interesujące. Sygnał pobierany jest z eteru, a potem przekształcany z analogu na cyfrę i następnie komprymowany do 224 kbps. Ciekawa może być praktyka nadawcy, ale na stronie z informacją jest także bardzo wiele mówiąca prośba: "Jeśli jesteś prawnikiem, śledczym, pracownikiem ZAIKSu lub Polskiego Radia i chcesz "udupić" stronę - proszę nie rób mi kłopotów, napisz email a strona zniknie bez śladu w mgnieniu oka."

 

Podsumowanie

Odtwarzanie muzyki z radia ze strumienia 192 kbps może być lepszym od DAB+ "źródłem hi-fi'. Na dodatek jest już ogólnopolski zasięg i nie tylko, a wielu Polaków mieszka przecież poza granicami kraju.

Ciekawe jest, co nam przyniesie czas. Cyfryzacja radiofonii w Polsce to jeden z celów strategicznych KRRiT do 2022 roku, ale dla polskich nadawców komercyjnych „Nie ma przyszłości”, a jednocześnie na stronie EMSoft podane jest: Linki do strumieni Radia Złote Przeboje, Rock Radia, Radia Pogoda i Radia TOK FM zostały usunięte na wniosek Grupy Radiowej Agory.
W portalu Wirtualnemedia pojawił się news pt "W kolejnej kadencji PiS niemal pewne finansowanie TVP i Polskiego Radia z budżetu państwa", gdzie w podtytule podają: "Rozwiązanie miałoby obowiązywać już od 2020 roku i jednocześnie oznaczałoby to likwidację abonamentu". Miejmy nadzieję, że tym razem będzie lepszy odzew, niż kiedy wiele lat temu mówił o tym Tusk i dziennikarze wpadli w panikę, że będą przez to mniej zarabiać.

niedziela, 7 lipca 2019

Android czy Windows nie jest hamletowskim pytaniem przy odtwarzaniu muzyki z PC

Z perspektywy wiarygodnego odtwarzania muzyki z PC pytanie Android czy Windows jest nieistotne. Windows daje tu większe możliwości, chociaż Bill Gates publicznie uważa za błąd, że Microsoft nie podążył tropem Androida.  Z tego powodu nie zaszkodzi mała kontemplacja na temat systemów operacyjnych, gdzie dominująca staje się obsługa Internetu. Przecież nie każdy komputer musi być przystosowany na potrzeby internetowego plotkarstwa. Tak samo jak oczywiste jest, że "Muzyka to nie aplikacja biurowa


Co znaczy, że Gates popełnił błąd? Czy był dostatecznie kosztowny, że nie wycofają się już z prac rozwojowych w tym zakresie? W Windows 10 nie brak poprawek korzystnych dla wiernego odtwarzania muzyki z PC, co dla wielu melomanów jest czystym zyskiem. Tego mogło nie być, gdyby nie pomyłka urzędników marketingu i zarządzania Microsoft.

Normalnie przyznanie się do błędu powoduje spadek wartości na giełdzie itd, a twórca Microsoft z całą pewnością nie ma takiego celu. Z jego doświadczeniem nie może być to jakaś wpadka. Nie pokazał błędu w analizie podobnej do tej, która pt "Dajmy już sobie spokój z UWP. I ze sklepem Microsoft Store też" ukazała sie na łamach wortalu o dobrym oprogramowaniu. Sedna sprawy można doszukać się w innych tekstach wortalu, a szczególnie informacji źródłowej, którą zredagowała Anna Rymsza
- W świecie oprogramowania szczególnie nowe platformy to rynek, gdzie zwycięzca bierze wszystko. Dlatego moim największym błędem są decyzje w zarządzaniu, które doprowadziły do tego, że Microsoft nie jest tym, czym jest Android. Microsoft mógł być jedyną platformą mobilną, która nie należy do Apple. – powiedział Gates w wywiadzie. Obserwacja jest słuszna. Obecnie wybór smartfona ogranicza się do dwóch możliwości, a Microsoftu nie ma wśród nich.
Widać tu skierowaną do inwestorów informację, że będzie rozgrywka między 2 aktorami. Nieco wcześniej Oskar Ziomek opublikował tam tekst pt "Microsoft Surface z dwoma ekranami w 2020 roku. Ma obsługiwać aplikacje na Androida", którego treść może zasugerować współpracę z Google, ale jakiż interes może mieć w tym Bill Gates, który zainwestował spore kwoty w Apple.



Po śmierci Jobsa Apple i Microsoft mogą skorygować efekty młodzieńczej niedojrzałości i zyskać pozycję absolutnego lidera rynku IT. Interesująca jest tu notka wspomnianej wcześniej Anny Rymszy pt "iOS 13, macOS Catalina, tvOS i iPad OS – każdy może testować nowe systemy Apple". Pokazuje zmianę taktyki Apple. Jeszcze więcej mówi tekst Piotra Urbaniaka pt "Microsoft Edge na Linuksa? "Nie ma technicznych przeciwwskazań". W tytule dominuje Linuks, a w treści jest istotna informacja dotycząca współpracy z Apple:
Pierwsze sugestie dotyczące pojawienia się Edge'a na Linuksie padły podczas majowej konferencji Build. – Jest to coś, co chcielibyśmy zrobić po drodze – komentowano wówczas, wskazując jednak wyraźnie, że priorytet stanowią wersje na Windowsa i Maca.

Testując różne wersje Edge trudno zobaczyć ich koncepcje rozwojowe, jak ma to miejsce z Firefox. Wersje rozwojowe Edge beta, Dev, Canary wydają się mało spójne. Sprawiają wrażenie, że są w nich testowane różne wizje podejścia do tematu i aż trudno konkretnie to skomentować.

Prace Mozilla są bardziej jasne. Pierwsze próby są z Nightly. Następnie jest kontynuacja w wersji deweloperskiej, by doszlifować spójną koncepcję. Gotowy produkt pojawia się jako Firefox, a na bazie najbardziej stabilnej wersji jest Pale Moon z głębszymi możliwościami indywidualnej konfiguracji.

Z Edge widać powrót do ambicji zintegrowania przeglądarki z OS. Rozszerzono je o wyszukiwarkę. Zagospodarowanie potencjału kodu Chromium jest sprawą wtórną. Chodzi o znalezienie dzięki niemu rozwiązania, które osłabi pozycję Google. Próby z wyszukiwarką wychodzą groteskowo, ale w Azji może być z tym inaczej.


Najciekawszy staje się przez to wątek graniczący z teorią spiskową. We wspomnianym wcześniej wortalu Piotr Urbaniak zamieścił w krótkim odstępie czasu dwie informacje. Jedna pt "Koniec z blokadą dla Huawei. Trump wyraża zgodę na dostawy od amerykańskich firm", a druga "System operacyjny Huawei Hongmeng doczekał się własnej strony internetowej". Pokazują skalę tematu, gdzie chodzi o biznes, który ma generować gigantyczne zyski.

Niewykluczone, że wyklują się w związku z tym 2 strefy wpływów. Tak jak kiedyś powstała żelazna kurtyna, gdy trzeba było pokonać silnego dyktatora, który całkowicie ignorował wszelkie reguły międzynarodowe. Wsparcia poszukano u innego dyktatora. Teraz za najgroźniejszego uznano Google i Microsoft nie chce tego przeoczyć.


 Wisienką na torcie dla samodzielnie myślących jest to o czym informował Oskar Ziomek pt "Jony Ive odchodzi z Apple po prawie 30 latach – chce rozwijać własny biznes":
Chociaż w przypadku większości firm, szczególnie tych związanych z technologią, projektanci nie są znani szerszemu gronu odbiorców, w przypadku Jony'ego Ive'a jest inaczej. Projektant wielokrotnie pojawiał się publicznie podczas prezentacji nowych produktów, często udzielał wywiadów i występował w krótkich filmach Apple'a zapowiadających kolejne urządzenia, do których stworzenia sam się przyczynił.

 

Podsumowanie

Microsoft zyskał dominację, gdy kontynuowano tradycje kart perforowanych IBM. Apple spowodowało, że istotny stał się rynek konsumencki i potrzebne jest wyznaczenie miejsc dla głównych graczy.

Android nigdy nie oferował dobrej jakości odtwarzania muzyki i tu będzie bez zmian. Nie brak jednak animatorów rozwoju. Przykładowo w gronie właścicieli McIntosh Group z całą pewnością niezwykle mile widziany jest Jonathan Paul Ive

sobota, 29 czerwca 2019

Akustyka, gdy muzyka w domu jest dla naszego relaksu, a monitory studyjne dla jej odtwarzania

W upalne dni piosenka "Zawiniło lato"jest z pewnością pomocna w sąsiedztwie sopockiej plaży, by intensywnie testować monitory studyjne z myślą o odtwarzaniu muzyki w domu. Natomiast wsparcie merytoryczne dostarczył  Dziennik Bałtycki w dodatku deweloperskim z artykułem na pół strony pt "Gdy boli głowa czyli o akustyce". Potwierdził, że najlepszy komfort akustyczny zapewni nam wolno stojący dom. Dotyczy to również słuchania muzyki, lecz nie każdy ma przecież taki komfort. Artykuł ma podtytuł "Blok, dom wolno stojący, czy popularna szeregówka - gdzie zamieszkać, by było ciszej? " Jasno wynika z niego, że niewątpliwym atutem jest mniejsza liczba osób, które mogą zakłócić ciszę.


W domu szeregowym trudniej jest przez to o komfort ciszy, a koszmarem w tym zakresie są bloki mieszkalne. Obowiązuje to oczywiście w obu kierunkach, bo słuchając muzyki zakłócamy ciszę pozostałym mieszkańcom. Z ilustracji stowarzyszenia "Komfort ciszy" wynika, że jest to na poziomie 80 dBA, czyli tylko o 6 więcej od nalewania wody do wanny. Niemniej "głuchy meloman" może stać się w bloku koszmarem dla bardzo dużego grona mieszkańców. W tej ilustracji najbardziej zdziwić może, że dla samolotu podana jest wartość od 80 dBA do 85.


W informacjach o poziomie natężenia dźwięku pojawia się często dla samolotu wartość 130 dB. W takim przypadku chodzi o dźwięk bezpośrednio przy silniku odrzutowym. Jego ryk jest zawsze silnie wytłumiony nim dotrze do mieszkania. Zapominają o tym niejednokrotnie w swoich agitacjach "walczący" zwolennicy zrównoważonego rozwoju. Znacznie wyższy poziom hałasu w domu generuje trzaskanie drzwiami (110 dBA). Niemniej długotrwałe nękanie 80 dBA trudne jest dla nas do zaakceptowania i dotyczy tak samo tego co są serwuje samolot czy meloman.


Najpierw nie zaszkodzi zastanowić się, czym jest ta wartość 80 dBA przy słuchania muzyki. Diabeł tkwi jak zwykle w szczegółach. Są to umowne dane na potrzeby statystyk. W tym celu wielokrotnie je powielano, aż stały się powszechnie przyjmowaną prawdą. W rzeczywistości te wartości mogą znacznie się różnić. Trudno jest porównywać cyfry bez dokładnej wiedzy o kryteriach pomiaru, ale różnice mogą tu być w granicach 30 dBA.


Większość melomanów mieszkających w blokach korzysta ze skromnych zestawów audio. U nich wygenerowanie 80 dBA dla sąsiadów jest abstrakcją. Nawet przybliżenie się do tej wartości będzie najpierw koszmarem dla uszu tych melomanów. Jednocześnie są wypasione gadżety, które służą podobno do odtwarzania muzyki, bo tak są reklamowane. Te są w stanie wygenerować z muzyki ponad 90 dBA hałasu dla sąsiadów. Najczęściej jest to kwestia kultury osobistej, ale są także przypadki zbyt niskiej świadomości przy zakupie dobrego sprzętu hi-fi.


Na zdjęciu powyżej jest ilustracja testu monitorów studyjnych APS Coax, jako referencji do słuchania muzyki przy biurku. Są pozowane dla wyraźnego pokazania ich w tej roli i pracy w bliskim polu. Monitory studyjne używane są normalnie w określonych warunkach, których nie mamy w domu. Warto jest zadbać o ich optymalne ustawienie, by inwestycja była rentowna, czyli zapewnić sobie wiarygodne odtwarzanie muzyki. Potwierdziły to testy, które trudno było tylko uchwycić w kadrze.


Testy z tańszymi ASP Klasik nie są już tak proste, bo chodzi o bardziej popularną konstrukcję z bassreflex. W polskojęzycznym słowniku hi-fi poświęcony jest temu nawet oddzielny artykuł w poradniku. Potrzebne są bardziej zaawansowane rozwiązania, by zapewnić z nimi optymalną wiarygodność przy odtwarzaniu muzyki, gdy znajdą się na biurku lub stojaku podłogowym, albo zawieszone na ścianie. Większą uwagę trzeba również zwrócić na zredukowanie do minimum zakłóceń, które są uciążliwe dla sąsiadów. Jest to bardzo ciekawe wyzwanie, ale wymaga bardzo wielu testów.




Koszmarem dla sąsiadów są zawsze niepożądane wibracje przenoszone z obudowy głośników. Pomyślano już o tym w latach 70 ubiegłego wieku i w Szwecji oferowano głośniki, gdzie były m. in. "beznapięciowe" nóżki uretanowe. Marketingowcy tradycyjnie nie do końca precyzyjnie zredagowali informacje o tym:
And the speaker is standing on thick, soft rubber feet, working as kind of oldish SD-feet, still far ahead of his contemporaries. This allows the speakers on the whole to be acoustically disconnected from the room/floor and the neighbours are less intrudes on than with conventional designs.
W późniejszych latach globalną popularność zyskały pozłacane kolce stalowe, które nie są równie efektywne. Nie są także przyjazne dla eleganckiej podłogi. W specjalistycznym artykule polskojęzycznego serwisu znalazło się wręcz stwierdzenie:
Powstały one nie po to, by tłumić wibracje, lecz w celu zapewnienia stabilizacji wysokiego zestawu głośnikowego na grubych, anglosaskich wykładzinach

Podsumowanie

Jedynie indywidualne rozwiązania ze stojakiem lub podwieszeniem monitorów pozwala uzyskać w domu najlepszą wiarygodność odtwarzania muzyki i najniższy poziom zakłóceń dla sąsiadów

wtorek, 25 czerwca 2019

Allegro mniej lub bardziej pomocne dla wiernego odtwarzania muzyki z PC

Każdy jakoś zaczyna swoją przygodę z audio. W komentarzach na blogu w wortalu o dobrym oprogramowaniu pojawiły się wątek o używanym sprzęcie: Lenovo Yoga Tablet 2 i wzmacniaczu Diora MINI-LINE z serii Trawiata. Chodziło o stworzenie z nimi "ładnego Media Center".  Jest tu pokrewieństwo tematu z odtwarzaniem muzyki z PC i tradycyjnym sprzętem hi-fi.

image

Na obrazku widać, że wzmacniacz może elegancko komponować się z tabletem lub PC i nie zajmą dużo miejsca na biurku. Ładnie może się także zaprezentować podwieszony na ścianie nad biurkiem, a poniżej na małej półeczce może być tablet.

image

Padła propozycja użycia do tego 2-drożnych głośników Tonsil, które nie są typu bass reflex. Całkiem dobrze mogło się przez to sprawdzić odpowiednie podwieszenie ich na grubym sznurze, by nie przenosiły wibracji na ścianę, a jednocześnie miały stabilne oparcie, co jest podstawą dla wiernego odtwarzania muzyki. Dane techniczne także pasują. Na stronie "Unitra klub" podane jest, że ten wzmacniacz ma moc znamionową 2x20 W, a te głośniki 40.

Jednak Diora ma wymiary 300×60×200 mm, a Tonsil 456×256×226 i chociaż głośniki po powieszeniu na ścianie nie będą dużo bardziej wystawały od wzmacniacza, to słabo pasują w koncepcji z eleganckim wyglądem. Na obrazku widać, że zaoferowane na Allego głośniki są w tak dobrym stanie, że szkoda zmieniać ich wygląd. W innym przypadku można było pomyśleć o pomalowaniu ich w kolorze ściany, aby wzrokowo mniej dominowały w instalacji.

image

Jeszcze ciekawsze mogło być obicie ich stosowną do wystroju wnętrza tkaniną. Jest to jednak nieco ryzykowne i najlepiej zlecić wykonanie takiej usługi tapicerowi, który ma odpowiednie wsparcie osoby dobrze znającej tajemnice konstrukcji głośników. Najprawdopodobniej tapicerstwo nie jest jednak aktualne w temacie z komentarzy, by zagospodarować Diorę i Tonsil, gdzie chodzi o niedrogie rozwiązanie.

image


Nie jest to takie proste z tym wzmacniaczem Diora, bo ma archaiczne wejścia DIN. Takie rozwiązanie powstało, gdy ruszyła produkcja tańszych konstrukcji lampowych. Spowodowało wówczas, że standard Deutsches Institut für Normung stał się przy okazji synonimem wiernego odtwarzania muzyki, czyli hi-fi.

image

Niemniej wpięte w gniazda DIN kabelki sprawiały często problemy z tranzystorowym sprzętem hi-fi. Koszt samodzielnej wymiany wejścia DIN na gniazda chnich może być znacznie niższy od kupna kabelka w sklepie RTV.  Mając już lutownicę w ręku można przy okazji wymienić kilka oporników, by zapewnić optymalne warunki pracy dla tranzystorów wejściowych. Standard czułości liniowego wejścia DIN to 200 mV, a współczesne urządzenia dostosowane są dla 0,7 V. W konstrukcjach tranzystorowych szczególnie wrażliwe było jednak wejście DIN dla gramofonu, a głównym powodem tego było pojawienie się magnetofonów kasetowych ze złączami chinch.

image

Z PC w roli współczesnego magnetofonu prawdopodobieństwo takich zakłóceń jest jeszcze większe i dodatkowo nie sprzyja tu korzystanie z minijack. Na szczęście ryzyko zakłóceń jest mniejsze, gdy do wzmacniacza podłączymy tylko jedno źródło dla odtwarzania sygnału z muzyką. Pozostaje jeszcze niezgodność poziomu sygnału, ale większość urządzeń cyfrowych ma możliwość redukcji poziomu sygnału na wyjściu, co w większości przypadków wystarcza.

image

W latach 90 ubiegłego wieku wiele wzmacniaczy Unitry zostało przebudowane, jak Radmor 5102 na zdjęciu powyżej. Montowano pozłacane gniazda chinch, lecz trudno powiedzieć w jakim zakresie było to profesjonalnie wykonane. Zajmowały się tym najróżniejsze osoby. Profesjonalne modyfikacje oferuje serwis audio w siedzibie Radmor . Przygotowano tam cały nowy panel tylni bez archaizmów z DIN, który montowany jest we wzmacniaczu klienta. Ceny takich egzemplarzy na rynku wtórym mogą być jednak wręcz histeryczne.

image

Wydawało się, że najprościej jest sprawdzić na Allegro i wybrać tam jakiś odpowiedni wzmacniacz. Wybranie czegoś atrakcyjnego musi być jednak nie lada wyzwaniem dla osoby bez dogłębnej wiedzy. Czasami nie wystarczy nawet wiedza elektronika. Nowe wzmacniacze są w cenie niewiele wyższej od starego złomu. Kilka wiekowych wzmacniaczy dobrej klasy w przystępnej cenie "konkuruje" podobną kwotą z ofertami całkowitego złomu. Z legendarnymi markami są dobre produkty z dawnych czasów i współczesne "wydmuszki".

Podsumowanie

Najlepszym "zagospodarowaniem" tego wzmacniacza Diora może być zapewnienie dobryego "napędu" dla lepszej klasy słuchawek, z którymi PC słabo sobie radzi.

image

Zakup w Internecie kabelka minijack > Din to koszt ok 20 złotych (z wliczoną przesyłką), jak np https://sklepwideo.pl/kabel-minijack-din5-p-6133.html Na Allegro może być jeszcze tańszy, ale ryzyko jakiś błędów jest trochę większe, czyli może stać się droższy z powodu kosztów przesyłek. 

365 dni muzyki w roku z masowego produktu prosto do uszu

Słuchanie muzyki przestało być dla wielu chwilą relaksu. Jest elementem życia codziennego z użyciem "masówki" i to jej zakup stał...