środa, 24 lipca 2019

Dobra zmiana z Polskim Radiem nie tylko na lato, a pewnie na wiele lat

 

W Internecie pojawiły się strumienie Trójki z 224 kbps, które podczas testów odsłuchowych sprawiły wrażenie, że to techniczna transmisja koncertu "Lata z radiem". Zaprzeczyły temu pojawiające się reklamy i tu jest okazja, by zwrócić uwagę, że programy Polskiego Radia mają już "cyfrowe autostrady" z 192 kbps, a nie jak kiedyś maksymalnie 96.

Te 224 kbps Trójki miały przy odsłuchu trudne do określenia różnice czasowe i nieco inne brzmienia muzyki. Wszystkie były ze studyjnym formatem próbkowania 48 kHz. Najprawdopodobniej użyty został kodek Opus, co właśnie naprowadziło do nich, podczas szukania strumieni z tym kodekiem do testów w projekcie Brodcasted Music PC Reciver.


Opus może pracować nawet z 510 kbps i ma obsługę bardzo wielu kanałów. Jest przez to interesujący z myślą o bezpośrednich transmisjach z kameralnych koncertów. Ten temat stał się podstawą do opublikowania artykułu w szwedzkim organie Stowarzyszenia Techników Teatralnych, które działa w międzynarodowej strukturze OISTAT - Organisation Internationale des Scénographes, Techniciens et Architectes de Théâtre.

Wcześniej testy były ze wszystkimi programami Szwedzkiego Radia, które udostępniano z tym kodekiem dla 160 kbps. Były tam również transmisje na żywo i można było porównywać z tym co jednocześnie serwownoi z mp3 oraz acc. Obecnie Szwedzi ograniczyli się do 192 kbps z mp3 i acc. Właściwości tego ostatniego są identyczne z tym co transmitują w DAB+, co w praktyce oznacza, że ich strumień z Internetu zapewni z PC lepszą jakość odtwarzania muzyki. Najlepiej zapewnia to AIMP, bo transmisje DAB+ trzeba odtwarzać z archaicznym softem producenta tunera. 


Cyfrowe transmisje DAB+ oferuje także Polskie Radio i parametry techniczne są tu od lat bez zmian. W informacji multipleksów podane jest, że Jedynka z Trójką są z 112 kbps, a Dwójka i Czwórka 128. Zmiana jest w czołówce polskiego DAB+, gdzie znalazło się 192 kbps, które oferuje np Radio Maryja.

Wcześniej testy odsłuchu z PC transmisji DAB+ Polskiego Radia wskazywały na podobną jakość, jak z ich strumieni wma ze studyjnym próbkowaniem 48 kHz, gdy odtwarzane były z AIMP. Aktualnie od tych strumieni wma lepiej sprawdzają się te z 192 kbps i mp3, chociaż są jedynie z "konsumenckim" próbkowaniem 44,1 kHz. Bezpośredni dostęp do nich jest w różnych programach oferujących radio internetowe. Zestaw adresów internetowych z dostępem do polskich transmisji radiowych publikuje EMSoft.


Natomiast w witrynie Polskiego Radia z wbudowaną aplikacją do słuchania "na żywo" ich transmisji jest reklama "Piano" o możliwości wykupienia odbioru z 128 kbps i acc+ . Podane jest przy tym "2,5 razy lepsza od standardowej jakości w serwisie polskieradio.pl". Trudno znaleźć oficjalne informacje o parametrach standardowego strumienia w aplikacjach nadawcy, ale najbardziej przypuszczalne jest, że to mp3 z 96 kpbs.

Czy policzono, że acc jest 2 razy lepsza od mp3, a połówka jest za cyferki? Może być jednak, że standard to acc z 48 kbps i 2,5 wyliczono tylko w cyferkach, a różnice kodeków pominięto. Nie można wykluczyć, że dział marketingu nie zapoznał się z pracami techników lub nie zrozumiał co oznaczają. Pracodawcy nie rozliczają przecież "marketingu" za rozumienie, a z efekty sprzedaży.

Na dole strony z ofertą "Piano" podane jest "Copyright © Polskie Radio S.A". Największą uwagę zwracają logo tytułów gazet, które uczestniczą w projekcie. Jest ich sporo. Zamieszczone są także 2 ładnie opracowane graficznie linki, by zamówić usługi. Aktualnie prowadzą donikąd. Poniżej są ikonki z linkami do aplikacji na iPad, iPhone, Android i Windows. Pierwsze dwa prowadzą do sklepu Apple. Trzeci pozwala zainstalować aplikację. Czwarty umożliwia pobranie aplikacji dla Windows Phone. 

Zainstalowane już aplikacje będą najprawdopodobniej nadal działy przez kolejne lata, ale nowe instalacje nie koniecznie będą już dostępne. Można przypuszczać, że bez zmian najdłużej będzie w sklepie Apple. Na Android taka usługa może być także robiona przez sklep Google. Trudniej oszacować, czy Microsoft jest tym zainteresowany dla Windows Phone. 


Dobre zmiany z Polskim Radiem, by móc wierniej odtwarzać muzykę cieszą, lecz szybko przychodzi refleksja. I co dalej? Szwedzkie Radio oficjalnie udostępnia adres strumienia z acc 192 kbps, bo zależy im na słuchaczach. Jest w tym zwykła uczciwość kupiecka, bo dostają pieniądze od reklamodawców i dotacje państwowe. Słuchacze mogą przez to zainteresować się, by optymalnie skonfigurować PC.

Takiej informacji do Polskiego Radia brakuje, czyli nie ma motywacji słuchaczy. Może to odstraszyć rzetelnych podatników i zachęcić do aktywności szarą strefę. Adresy do testów trzeba było wyłuskiwać z różnych programów oferujących radio internetowe. Nie wiadomo na jakich zasadach tam się znalazły. Kogo stać na dociekanie czegoś takiego? Transmisje publicznego radia w Polsce mają skomplikowane uwarunkowania komercyjne i prawne. Chociaż zakrawa to na fobię, to lepiej nie zapominać tej tylko pozornie nieistotnej kwestii.

 

Ostrzegającym przykładem jest test w małej kawiarence, by zaprezentować dla kilku osób możliwości wiarygodnego odtwarzania muzyki z DAB+. Był o tym w Internecie anons 2 godzinnego wydarzenia z tunerem USB dla cyfrowego radia DAB+ i anteną do tego. Dzień po teście pojawiła się w kawiarence kontrola. Próbowano ukarać właściciela mandatem, chociaż nie było tam żadnego odbiornika. Ktoś miał upoważnienie, by reprezentować Polskie Radio i zobaczył okazję, by zarobić na tym kilka złotych. Wpływ dla Polskiego Radia z takiej akcji to dosłownie grosze. Takie bezmyślne ściganie jest szczególnie nielogiczne, gdy rząd daje okazjonalnie miliardową dotację, czyli z podatków obywateli.


Ciekawym przykładem zysku z cyfrową autostradą Trójki jest program. "Dancing, salon, ulica".  Można lepiej wczuć się w jego klimat, który nie jest tak łatwy w odbiorze, jak sugeruje to tytuł. Transmisja z niższymi parametrami powoduje, że stare nagrania są zbyt spłaszczone i przez to mniej ciekawe. Nowe możliwości techniczne nie poprawiają kunsztu spikerskiego Jana Emila Młynarskiego i słychać wyraźniej ograniczoną jakość techniczną nagrań, ale te nie zostają już bardziej zniekształcone. Pojawiają się przez to detale z tych nagrań, które dla większości ludzi są całkowicie nieznane. Nie chodzi oczywiście o nagrania z czasów PRL z nostalgią serwowaną przez orkiestrę z Chmielnej, a o te, które np. powstawały na tej ulicy przed wojną w Syrena Rekord, gdzie uwieczniano najlepszych tekściarzy, kompozytorów i wykonawców.


Jeszcze ciekawiej jest z kalejdoskopem muzyczny, który serwuje Marcin Kydryński. Wyraźniej słychać różnice nagrań na przestrzeni czasu i z odległych zakątków świata. W święto Francji prowadzący zaserwował m. in. piosenkę "Johnny" w oryginalnym wykonaniu Edit Piaf. Słyszałem ją już wcześniej, ale widocznie było to z radia FM i pewnie z filmiku na YouTube. Wystarczała mi przez to płyta z rewelacyjną interpretacją Vaya Con Dios. Teraz chcę dokupić sobie płytę z oryginalnym wykonaniem. Mam Piaf na płytach rodziców, ale nie ma na nich tej piosenki i są to wczesne wydania na CD z niechlujnym przesterowaniem cyfrowym z analogowego oryginału, czego trudno się słucha.


Testy odsłuchowe z transmisjami Polskiego Radia w mp3 z 192 kbps i acc z 128 potwierdzają, że nowoczesny kodek pozwala odtwarzać muzykę bardziej wiarygodnie, ale ilość danych przesyłanych na sekundę jest równie ważna. Na wykresie widać, że powyżej 128 kbps różnice pomiędzy kodekami maleją. Twórcy acc, czyli Advanced Audio Coding mieli szersze pole działania i większe zasoby. W pracach uczestniczyli AT&T Bell Laboratories, Dolby, Instytut Fraunhofera, Nokia i Sony. Był również dostępny już lepszy sprzęt. W Instytucie byli zakładnikami własnego patentu mp3, ale są oczywiście ulepszenia ich kodeka i bardzo istotna mogła być tu właśnie współpraca przy acc+, który jest standardem w transmisjach DAB+. 


Szkoda tylko, że w Polsce jest jakaś obsesja z próbkowaniem transmisji w standardzie CD, a nie pozostawanie ze studyjnym. Standard CD ma pogorszyć jakość płyty w stosunku do oryginalnego nagrania z 48 kHz. Później wymyślono na to "lekarstwo" oversampling 88,2; 174,4 kHz. Później takie rozwiązanie zastosowano również dla 48 kHz. Ostatecznie wszystkie znalazły się w standardzie HD Audio, gdzie postawiono z nimi poprzeczkę aż do 384 kHz. Standard CD jest tylko dla "dystrybucji" do konsumenta na tradycyjnym srebrnym krążku, a muzyka była zawsze nagrywana z próbkowaniem 48 kHz i nigdy z 44,1. Sprzęt w studio radiowym pracuje także z 48 kHz i trudno zrozumieć sens dodatkowego konwertowania do 44,1 dla transmisji ze stratnym formatem. 


Z przypadkowo znalezionym strumieniem Trójki z 224 kbps muzyka brzmiała zbyt "estradowo"w testach z optymalnie skonfigurowanym PC i głośnikami hi-fi. Z informacji o tych strumieniach wynika, że dalsze testy odsłuchu tego nie są już interesujące. Sygnał pobierany jest z eteru, a potem przekształcany z analogu na cyfrę i następnie komprymowany do 224 kbps. Ciekawa może być praktyka nadawcy, ale na stronie z informacją jest także bardzo wiele mówiąca prośba: "Jeśli jesteś prawnikiem, śledczym, pracownikiem ZAIKSu lub Polskiego Radia i chcesz "udupić" stronę - proszę nie rób mi kłopotów, napisz email a strona zniknie bez śladu w mgnieniu oka."

 

Podsumowanie

Odtwarzanie muzyki z radia ze strumienia 192 kbps może być lepszym od DAB+ "źródłem hi-fi'. Na dodatek jest już ogólnopolski zasięg i nie tylko, a wielu Polaków mieszka przecież poza granicami kraju.

Ciekawe jest, co nam przyniesie czas. Cyfryzacja radiofonii w Polsce to jeden z celów strategicznych KRRiT do 2022 roku, ale dla polskich nadawców komercyjnych „Nie ma przyszłości”, a jednocześnie na stronie EMSoft podane jest: Linki do strumieni Radia Złote Przeboje, Rock Radia, Radia Pogoda i Radia TOK FM zostały usunięte na wniosek Grupy Radiowej Agory.
W portalu Wirtualnemedia pojawił się news pt "W kolejnej kadencji PiS niemal pewne finansowanie TVP i Polskiego Radia z budżetu państwa", gdzie w podtytule podają: "Rozwiązanie miałoby obowiązywać już od 2020 roku i jednocześnie oznaczałoby to likwidację abonamentu". Miejmy nadzieję, że tym razem będzie lepszy odzew, niż kiedy wiele lat temu mówił o tym Tusk i dziennikarze wpadli w panikę, że będą przez to mniej zarabiać.

niedziela, 7 lipca 2019

Android czy Windows nie jest hamletowskim pytaniem przy odtwarzaniu muzyki z PC

Z perspektywy wiarygodnego odtwarzania muzyki z PC pytanie Android czy Windows jest nieistotne. Windows daje tu większe możliwości, chociaż Bill Gates publicznie uważa za błąd, że Microsoft nie podążył tropem Androida.  Z tego powodu nie zaszkodzi mała kontemplacja na temat systemów operacyjnych, gdzie dominująca staje się obsługa Internetu. Przecież nie każdy komputer musi być przystosowany na potrzeby internetowego plotkarstwa. Tak samo jak oczywiste jest, że "Muzyka to nie aplikacja biurowa


Co znaczy, że Gates popełnił błąd? Czy był dostatecznie kosztowny, że nie wycofają się już z prac rozwojowych w tym zakresie? W Windows 10 nie brak poprawek korzystnych dla wiernego odtwarzania muzyki z PC, co dla wielu melomanów jest czystym zyskiem. Tego mogło nie być, gdyby nie pomyłka urzędników marketingu i zarządzania Microsoft.

Normalnie przyznanie się do błędu powoduje spadek wartości na giełdzie itd, a twórca Microsoft z całą pewnością nie ma takiego celu. Z jego doświadczeniem nie może być to jakaś wpadka. Nie pokazał błędu w analizie podobnej do tej, która pt "Dajmy już sobie spokój z UWP. I ze sklepem Microsoft Store też" ukazała sie na łamach wortalu o dobrym oprogramowaniu. Sedna sprawy można doszukać się w innych tekstach wortalu, a szczególnie informacji źródłowej, którą zredagowała Anna Rymsza
- W świecie oprogramowania szczególnie nowe platformy to rynek, gdzie zwycięzca bierze wszystko. Dlatego moim największym błędem są decyzje w zarządzaniu, które doprowadziły do tego, że Microsoft nie jest tym, czym jest Android. Microsoft mógł być jedyną platformą mobilną, która nie należy do Apple. – powiedział Gates w wywiadzie. Obserwacja jest słuszna. Obecnie wybór smartfona ogranicza się do dwóch możliwości, a Microsoftu nie ma wśród nich.
Widać tu skierowaną do inwestorów informację, że będzie rozgrywka między 2 aktorami. Nieco wcześniej Oskar Ziomek opublikował tam tekst pt "Microsoft Surface z dwoma ekranami w 2020 roku. Ma obsługiwać aplikacje na Androida", którego treść może zasugerować współpracę z Google, ale jakiż interes może mieć w tym Bill Gates, który zainwestował spore kwoty w Apple.



Po śmierci Jobsa Apple i Microsoft mogą skorygować efekty młodzieńczej niedojrzałości i zyskać pozycję absolutnego lidera rynku IT. Interesująca jest tu notka wspomnianej wcześniej Anny Rymszy pt "iOS 13, macOS Catalina, tvOS i iPad OS – każdy może testować nowe systemy Apple". Pokazuje zmianę taktyki Apple. Jeszcze więcej mówi tekst Piotra Urbaniaka pt "Microsoft Edge na Linuksa? "Nie ma technicznych przeciwwskazań". W tytule dominuje Linuks, a w treści jest istotna informacja dotycząca współpracy z Apple:
Pierwsze sugestie dotyczące pojawienia się Edge'a na Linuksie padły podczas majowej konferencji Build. – Jest to coś, co chcielibyśmy zrobić po drodze – komentowano wówczas, wskazując jednak wyraźnie, że priorytet stanowią wersje na Windowsa i Maca.

Testując różne wersje Edge trudno zobaczyć ich koncepcje rozwojowe, jak ma to miejsce z Firefox. Wersje rozwojowe Edge beta, Dev, Canary wydają się mało spójne. Sprawiają wrażenie, że są w nich testowane różne wizje podejścia do tematu i aż trudno konkretnie to skomentować.

Prace Mozilla są bardziej jasne. Pierwsze próby są z Nightly. Następnie jest kontynuacja w wersji deweloperskiej, by doszlifować spójną koncepcję. Gotowy produkt pojawia się jako Firefox, a na bazie najbardziej stabilnej wersji jest Pale Moon z głębszymi możliwościami indywidualnej konfiguracji.

Z Edge widać powrót do ambicji zintegrowania przeglądarki z OS. Rozszerzono je o wyszukiwarkę. Zagospodarowanie potencjału kodu Chromium jest sprawą wtórną. Chodzi o znalezienie dzięki niemu rozwiązania, które osłabi pozycję Google. Próby z wyszukiwarką wychodzą groteskowo, ale w Azji może być z tym inaczej.


Najciekawszy staje się przez to wątek graniczący z teorią spiskową. We wspomnianym wcześniej wortalu Piotr Urbaniak zamieścił w krótkim odstępie czasu dwie informacje. Jedna pt "Koniec z blokadą dla Huawei. Trump wyraża zgodę na dostawy od amerykańskich firm", a druga "System operacyjny Huawei Hongmeng doczekał się własnej strony internetowej". Pokazują skalę tematu, gdzie chodzi o biznes, który ma generować gigantyczne zyski.

Niewykluczone, że wyklują się w związku z tym 2 strefy wpływów. Tak jak kiedyś powstała żelazna kurtyna, gdy trzeba było pokonać silnego dyktatora, który całkowicie ignorował wszelkie reguły międzynarodowe. Wsparcia poszukano u innego dyktatora. Teraz za najgroźniejszego uznano Google i Microsoft nie chce tego przeoczyć.


 Wisienką na torcie dla samodzielnie myślących jest to o czym informował Oskar Ziomek pt "Jony Ive odchodzi z Apple po prawie 30 latach – chce rozwijać własny biznes":
Chociaż w przypadku większości firm, szczególnie tych związanych z technologią, projektanci nie są znani szerszemu gronu odbiorców, w przypadku Jony'ego Ive'a jest inaczej. Projektant wielokrotnie pojawiał się publicznie podczas prezentacji nowych produktów, często udzielał wywiadów i występował w krótkich filmach Apple'a zapowiadających kolejne urządzenia, do których stworzenia sam się przyczynił.

 

Podsumowanie

Microsoft zyskał dominację, gdy kontynuowano tradycje kart perforowanych IBM. Apple spowodowało, że istotny stał się rynek konsumencki i potrzebne jest wyznaczenie miejsc dla głównych graczy.

Android nigdy nie oferował dobrej jakości odtwarzania muzyki i tu będzie bez zmian. Nie brak jednak animatorów rozwoju. Przykładowo w gronie właścicieli McIntosh Group z całą pewnością niezwykle mile widziany jest Jonathan Paul Ive

Aktywne monitory studyjne z bass reflex w niskiej cenie

AIMP jest programem bezpłatnym, który z ustawieniem WASPI 192 kHz/32 bit pozwala z wysoka jakością odtwarzać muzykę z zaspisu cyfroweg...