piątek, 19 kwietnia 2019

Audiomity o kompresji muzyki to problem przesterowania nagrania, a straszy niczym demony Notre Dame


Audio obrasta w mity i podobnie jest w wielu innych tematach. Proces powstawania tego widać w tekście, który pojawił się na czołowym miejscu nowego serwisu tygodnika "Polityka". Tekst rozpoczyna się: "W całym skomplikowanym amalgamacie symboli, metafizyki i wzajemnych pretensji fakty pojawiały się z rzadka i niekiedy na marginesie. A w sieci zaroiło się od ekspertów od pożarów gotyckich katedr".

Tekst dotyczył pożaru katedry w Paryżu. W wypowiedziach dziennikarzy i ekspertów w telewizji także grasowała jakaś "Norte", a nie Notre. W Paryżu Notre Dame znaczy Nasza Pani i chodzi o Matkę Boską. Widocznie wypowiadający się na wizji nie sprawdzili nawet w Wiki, że dla Francuza Matka Boska nie jest z Częstochowy. To silnie zakorzeni w Polsce nieprawidłową nazwę, podobnie jak jakieś interpretacje faktów bez właściwej wiedzy. Podobne mechanizmy powodują powstawanie "audiomitów".


Ostatnio w wortalu o programach komputerowych zaistniał w komentarzach wątek kompresji nagrań. Okazuje się, że krążą na ten temat mity.

"Z uwagi na to, iż głośność nagrania płyty winylowej jest fizycznie ograniczona, sposobem na jej sztuczne zwiększenie (szczególnie singla na 45 obrotów) była silna kompresja - coś w stylu kompresji radiowej".
Pokazuje to, że merytoryczna wiedza eksperta nie jest równie imponująca, jak szata graficzna tekstu. Co to za tajemnicza "głośność nagrania płyty winylowej"?

W erze analogowej poziom nagrania płyty ustawiany był najczęściej na taśmie magnetofonowej.


Z tej taśmy grawerowana była matryca i chociaż była jeszcze możliwości skorygowania nagrania, to w praktyce stosowano standardowe rozwiązania. Wypracowane zostały przez tych najlepszych w branży i później profesjonaliści nie widzieli już potrzeby "wywarzania otwartych drzwi". Kupujący muzykę na winylu dostają więc tylko standardową "wytłoczkę".


W największym uproszczeniu można powiedzieć, że płyta winylowa to ksero nagrania, lecz jego cykl jest bardziej złożony. Muzyka z nagrania zapisanego na taśmie kopiowana jest na matrycę, z której tworzony jest jej negatyw, by powstały z niego krążki służące do wytłaczania tych z winylu.
W latach 50 ostatniego stulecia ubiegłego tysiąclecia pojawił się standard RIAA. To i wcześniejsze rozwiązania można nazwać mechaniczną kompresją. Nie ma to jednak nic wspólnego z kompresją muzyki, która współcześnie jest tematem mitów.

Kompresja miała i ma rzeczywiście miejsce w transmisjach radiowych. 


Kiedyś królowały transmisje z modulacją amplitudy, czyli AM broadcasting. Zasięg nadawania mogło poprawić skomprymowanie sygnału fonii. Mówiąc inaczej redukowano amplitudę do modulacji, by efektywniej wykorzystać dostępne pasmo transmisji. Robiono to na wiele różnych sposobów, co stworzyło przy okazji specyficzne brzmienie danej stacji radiowej.


Miało to bardzo istotną funkcję, bo na analogowej skali radioodbiornika producent robił "zaznaczenia" stacji według własnego uznania. Przykładowo w PRL całkowicie nierealne było na odbiorniku fabryczne zaznaczenie dla Radia Luxembourg, a było dla wielu Polaków oknem na świat muzyki. Wielu miało je z pewnością jakoś zaznaczone w domowym odbiorniku, ale u znajomych wyszukiwanie ułatwiało rozpoznawalne brzmienie.

Na Zachodzie był wysyp radiostacji, którym zależało, by być szybko zidentyfikowanym przez potencjalnych słuchaczy. Obok na skali mogła być konkurencyjna stacja. W ustawieniach radia "na słuch" indywidualne brzmienie sprawdzało się nawet w przypadku osób, które używają okularów.


W transmisjach z modulacją częstotliwości, czyli FM broadcasting nie ma tego typu zysku z komprymowaniem fonii. Pozostały jednak przyzwyczajenia z brzmieniem, bo odbiorniki bardzo często współdzieliły skalę z AM. Na dodatek nowoczesne transmisje nie miały już nazw stacji. Ich zasięg był lokalny i globalni producenci byli bez szans, by je jakoś uwzględnić. Mogli jedynie zaoferować skale z cyframi częstotliwości. Brzmienie stawało się przez to jeszcze ważniejsze, by słuchacz mógł łatwiej odnaleźć stację.

Przesterowanie w analogu i cyfrze


 W tekście na "wykop" są ilustracje, które mają tłumaczyć mitologię z kompresją nagrań. Zostały tam jednak tylko zobrazowane różne formy przesterowania nagrań.

W analogu przesterowanie jest łagodniejsze, co pozwalało na inny kompromis, by uzyskać w nagraniu najlepszy możliwy stosunek sygnału do szumu, czyli SNR (signal-to-noise ratio)

Inaczej sprawa wygląda w cyfrze, lecz w Wiki polskojęzyczne hasło o SN milczy na ten temat, chociaż jest to dość obszernie poruszone w j. ang. Być może zapomniano o tym także na kursach dla młodych realizatorów dźwięku, a starsi nigdy nie zgłębili tej wiedzy.

Kompresja w nagraniach


Ten fenomen oczywiście występuje, ale to już zupełnie inny temat. Występuje nie tylko na poziomie realizatorów dźwięku. To problem produkcji muzyki. 

niedziela, 14 kwietnia 2019

Aktywne monitory studyjne Genelec z oprogramowaniem do perfekcyjnego ich skonfigurowania dla wiernego odtwarzania muzyki


Domowy serwer muzyki na PC zapewnia dużą swobodę przy wyborze tego, z czym chcemy się zrelaksować. Komputer zapewnia także nowe możliwości dla wiernego odtwarzania muzyki. Istotne znaczenie ma w tym oprogramowanie. Najlepszym przykładem jest AIMP z wyjątkowo dobrze dopracowanym Windows Audio Session API.

Niezwykle istotna jest również możliwości optymalnego dostosowania głośników do miejsca, w którym słuchamy muzyki. Takie oprogramowanie oferowane jest z aktywnymi monitorami studyjnymi Genelec


Genelec Loudspeaker Manager to klasyczne oprogramowanie dla systemu wbudowanego (embedded system), które pracuje z Windows i Mac. Funkcje są zautomatyzowane i ograniczone wyłącznie do konkretnego produktu, by zapewnić optymalną jakość odtwarzania muzyki. Program służy do optymalnego skonfigurowania aktywnych monitorów studyjnych Genelec w wersji SAM.

Polski przedstawiciel Genelec podaje na ich temat:
Monitory studyjne SAM™ Coraz więcej osób poszukuje systemów audio, które zapewnią idealną reprodukcję dźwięku w trudnych warunkach akustycznych. W odpowiedzi na to zapotrzebowanie, firma Genelec opracowała technologię SAM™ (Smart Active Monitor). Opatentowane przez firmę Genelec oprogramowanie GLM™ (Genelec Loudspeaker Manager) służy do kontroli nowatorskiego algorytmu Genelec AutoCal™, który pozwala na pełną automatyzację pomiarów, analizy i kalibracji monitorów.
Na obrazku powyżej widać, że są to zaawansowane konstrukcje. Pokazana jest konstrukcja najnowszej wersji monitorów Genelec, do której należy model 8341 z wymiarami tylko 350 x 237 x 243 mm i zapewniający SPL 110 dB 38 Hz - 37 kHz (-6 dB)± 1.5 dB (45 Hz - 20 kHz).

Warto zapoznać się przy okazji z obszerną recenzją modelu 8340, która opublikowana jest w angielskojęzycznym serwisie dla branży, gdzie dostał ocenę 4.3/5. Ma podobne do 8341 wymiary, a w ofertach handlowych ma dużo niższą ceną i podawane jest tam dla niego: Peak SPL per pair at 1m: 115 dB.

W rekordowo niskiej cenie dla profesjonalnego sprzętu jest wyglądający podobnie model 8010, który przy 195 x 121 x 116 mm daje 105 dB SPL Peak (1 m), ale nie jest obsługiwany przez GLM, czyli nie są w wersji Smart Active Monitor


Oprogramowanie GLM można pobrać bezpłatnie, ale jest bezużyteczne bez właściwych monitorów.

 

image

Demo room Konsbud Audio, który jest  polskim przedstawicielem Genelec wygląda imponująco. Przygotowany jest na prezentacje dla realizatorów dźwięku, którzy mają najwyższe wymagania.

Zaanonsowanie wizyty ws odtwarzania muzyki z PC spowodowało, że zarządzający demo room poświęcił bardzo dużo czasu na wyjaśnianie różnicy ze sprzętem do studio. Okazuje się, że mity są także wśród profesjonalistów. Słuszne jest oczywiście, że w studio konieczny jest najniższy możliwy poziom przekłamania przy odtwarzaniu nagrania. Nie należy jednak zakładać, że w domu jest z tym dowolnie, chociaż w praktyce bardzo często tak jest.

Drugim szeroko zaprezentowanym tematem była filozofia tego fińskiego producenta. Cała produkcja odbywa się u nich na miejscu. Zachowana jest przy tym wyjątkowa staranność o każdy szczegół. Używane są wyszukane materiały i najnowsze technologie. Przykładowo w obudowie są precyzyjnie wyprofilowane w tym celu elementy z aluminium, a nie toporna sklejka. Zapewnia to stabilniejszą konstrukcję, a przy okazji redukuje także jej ciężar.

image
 
Niemniej najważniejsze jest, jak to się sprawdza w praktyce. Nie porównywaliśmy różnych produktów Genelec, bo nie to było istotne dla tego testu. Uprościliśmy testy ograniczając się do włączenia i wyłączenia optymalnych ustawień GLM. Różnice były kolosalne. Precyzja "obrazu" stereo stawała się idealna. Brzmienie instrumentów przestało zniekształcać niewłaściwe ustawienie odsłuchu.

Najistotniejsze jest jednak, że nie potrzeba mieć zaawansowanej wiedzy, by optymalnie ustawić odsłuch. Automat robi to w kilka minut. Najpierw jest krótki "gwizd", by z monitorów wysyłać pełne spektrum częstotliwości, które odbiera specjalny mikrofon. Komputer dostaje w ten sposób do przetworzenia bardzo konkretne dane o warunkach akustycznych w miejscu, gdzie chcemy słuchać muzyki.

image

Ustawienia robione są z pomocą algorytmów Genelec AutoCal, które przygotowane są dla konkretnych produktów. GLM to aplikacja do ich obsługi, by zebrać odpowiednie dane z pomieszczenia i zrobić właściwe obliczenia. Bardzo istotna jest tu możliwość aktualizacji. Powoduje, że oferta nie stanie się archaiczna, co jest jedną z najsłabszych stron oprogramowania dla systemów wbudowanych. Indywidualne podejście do każdego produktu powoduje, że ten także nie stanie się archaiczny.

niedziela, 7 kwietnia 2019

Audio Pro Solutions Coax - referencja z Polski dla odtwarzania muzyki przy biurku

Słuchając przy biurku muzyki z komputera narażeni jesteśmy na drobny błąd przy odtwarzaniu, gdy korzystamy z głośników lepszej klasy, które postawiliśmy w tzn bliskim polu, czyli są na wyciągnięcie ręki. W znacznie mniejszym zakresie występuje to, gdy głośniki rozmieszczone są w pokoju, jak przy tradycyjnym słuchaniu muzyki ze sprzętem RTV. Można uniknąć tego problemu „z wyższej półki” korzystając z tandetnych głośniczków, ale to już całkiem inny temat.


image

 

Eleganckie rozwiązanie „na biurko” można znaleźć w ofercie polskiego producenta głośników. 


Audio Pro Solutions produkuje kilka modeli aktywnych monitorów studyjnych, które zyskały w świecie imponujące oceny w testach branżowych czasopism dla realizatorów dźwięku w studiach. Jeden z nich nazwany został Coax i ma wyjątkowe zalety dla odsłuchu w bliskim polu.

Z monitorami studyjnymi Coax można lepiej skoncentrować się na słuchaniu muzyki przy biurku. Nie trzeba zwracać uwagi, że przemieszczanie głowy spowoduje trochę silniejsze lub słabsze odtwarzanie wysokich tonów.

Wszystkie modele APS można podłączyć bezpośrednio do komputera. Mają wbudowane wzmacniacze. Najbardziej optymalne dla nich jest symetryczne podłączenie sygnału, ale takiej możliwości nie mają standardowe komputery i pozostaje tradycyjny chinch.

Monitory studyjne do testu z PC udostępnił współwłaściciel firmy, która je produkuje. Pożyczył jedno ze swoich narzędzi pracy, bo ma także studio nagrań i w tym zakresie długoletnie doświadczenie zawodowe w Polsce i zagranicą.


Coax jest aktywnym monitorem dwudrożnym wyposażonym w głośnik koaksjalny oraz dwa niezależne wzmacniacze mocy dla każdego głośnika zamocowane na tylnej płycie obudowy, a także w odpowiedni zestaw precyzyjnych regulatorów, sygnalizatorów, wejść i zabezpieczeń. Głośnik koaksjalny zastosowany w Coax produkowany jest przez uznaną na całym świecie firmę SEAS z Norwegii.

Monitor ma solidnie wykonaną obudowę typu zamkniętego. Niewielkie rozmiary oraz grube ścianki obudowy powodują, że głośniki oraz elektronika Coaxa zostały zamontowane w niezwykle sztywnej konstrukcji. Krawędzie obudowy zostały zaokrąglone w celu redukcji odbić i poprawy jakości uzyskiwanego brzmienia. Wewnętrzna ścianka obudowy, całkowicie oddzielająca moduł elektroniczny od komory głośników, stanowi jednocześnie znaczące wzmocnienie całej konstrukcji, eliminując nadmierne drgania ścian bocznych obudowy monitora.

 

SPL ws Freg. z pomiarów głośnika, by oszacować jego jakość dla odtwarzania muzyki


Mierzone w wytłumionych komorach wartości do specyfikacji technicznej głośników pozwalają oszacować jakość i przydatność produktu. Deutsches Institut für Normung przygotował wytyczne dla producentów, by w oparciu o nie można było robić testy. Zinterpretowanie danych producenta w nie jest jednak łatwe dla szerszego grona potencjalnych użytkowników, bo namnożyło się zbyt wiele nielogicznych mitów wokół norm DIN 45500.

image

Wyniki testów dla konkretnych głośników publikowane są i porównywane od lat. Przykładowo są to dane o jakości odtwarzania sygnałów w paśmie częstotliwości, które określono jako słyszalne dla człowieka. Niewiele osób słyszy te najwyższe częstotliwości i wielu konsumentów wyciąga z tego najróżniejsze wnioski. Najbardziej absurdalne wnioski graniczą z sugestią, że niesłyszący 20 kHz nie mogą ocenić jakości odtwarzania muzyki.

Trzymając się tej dziwnej logiki łatwo jest wywnioskować, że nie można prawidłowo usłyszeć muzyki na żywo podczas koncertu. Wbrew tym dziwnym mitom jest to przecież możliwe. Różnice przy odtwarzaniu muzyki bardzo dobrze słychać także z głośnikami Coax, które w danych technicznych mają podaną częstotliwość aż 30 kHz.

Wiele nieporozumień jest także z przeciwległą granicą ludzkiego słuchu. Kładzie się ogromny wysiłek, by na potrzeby marketingu zaprezentować w cyfrach wspaniałe dane techniczne o odtwarzaniu najniższych tonów i jest to dość kosztowne dla konsumenta. Niemniej w bliskim polu można dla naszych uszu dość wydajnie odtworzyć niskie tony z nagrań.

To zostało bardzo dobrze zagospodarowane z Coax i jest tu analogia ze słuchawkami, na które nie trzeba wydawać fortuny, by usłyszeć mocny i czysty bas. Muzyka odtwarzana w słuchawkach przypomina jednak warunki w wytłumionej komorze. Podobna tendencja pojawia się z głośnikami w bliskim polu, ale skala tego jest ewidentnie niższa, a Coax radzi sobie z tym szczególnie dobrze.


Rezultaty testów przy biurku zachęciły, by posłuchać muzyki siedząc wygodnie w fotelu. 

 

image

Z tradycyjnym ustawieniem w wolnej przestrzeni Coax spisały się tak samo rewelacyjnie, jak przy biurku. Głosy znajomych wokalistek zabrzmiały, jak podczas spotkań z nimi. Nagrania robione wielościeżkowo w studio brzmiały, jak planował to realizator dźwięku. Instrumenty w orkiestrach brzmiały poprawnie, jak w sali koncertowej. Niskie tony w większym pomieszczeniu warto trochę wzmocnić aktywnym subwoferem, który jest także w ofercie APS, ale jest to już inwestycja innego rzędu.

Coax z tradycyjnym ustawieniem w pokoju zachęciły, by rozszerzyć testy w dość nietypowy sposób.



W niedzielne popołudnia po sezonie w kawiarence z bajecznym widokiem na Zatokę Gdańską odtwarzana była z laptopa muzyka z tanim zestawem audio. Podłączenie monitorów Coax zamiast zestawu zapewniło oczywiście lepszy dźwięk. Nie miało to jednak służyć, jako nagłośnienie dla tego całkiem sporego lokalu. Chodziło o zapewnienie lepszej jakości dla odtwarzania muzyki w tle. W efekcie tej poprawy jakości odtwarzania bardziej zainteresowani mogli usłyszeć więcej detali, a pozostałym nie przeszkadzało dudnienie z głośników, co jest dość typowe w takich lokalach.

Najważniejszą grupą dla testów w tej kawiarence przy Molo w Sopocie byli goście aktywnie zainteresowani słuchaniem muzyki. Konkretnie chodziło o lepszą jakość odtwarzanie audycji radiowej, w której Marcin Kydryński prezentuje bardzo różnorodne nagrania. Jest to duże wyzwanie, ale głośniki Coax dobrze sobie poradziły.

Prezentujący był bez mała obecny w kręgu najbliższych słuchaczy. Współczesne nagrania studyjne brzmiały całkowicie poprawnie dla siedzących najbliżej, a jednocześnie nie generowały żadnego dudnienia na dalszą odległość, chociaż akustyka pomieszczenia nie jest zbyt przyjazna. Z prostym zestawem audio można usłyszeć znacznie mniej detali w muzyce, bo brak jest mocy, a nawet bardzo delikatne przesterowanie nieprzyjemnie zwiększane jest przez pogłos w pomieszczeniu, gdzie dominują duże powierzchnie prostopadłych ścian z panoramicznymi oknami z widokiem na morze.

Z lepszymi głośnikami najbardziej zyskała muzyka odtwarzana ze starych nagrań, które zrobione były „akustycznie”, a nie w studio z nowoczesnymi możliwościami wielościeżkowego zapisu. Wówczas nostalgiczną atmosferą „Siesty” mogli delektować się nie tylko najbliżej siedzący. Muzyka z tych starych nagrań cudownie rozpływała się po całym lokalu.


Kolejne testy Coax były w kawiarence z bardziej przyjazną akustyką. Użyta została specjalna wersja HTPC z optymalnym skonfigurowaniem dla dźwięku stereofonicznego, a nie wielokanałowego.

Ściany w tej kawiarence są wprawdzie betonowe, ale wiszą na nich obrazy i przeważają meble z miękkim obiciem. Powierzchnia jest dość spora, ale są odnogi do mniejszych pomieszczeń, które mają podobny wystrój. Tu także chodziło o zapewnienie dobrej jakości dźwięku dla muzyki w tle i głośniki Coax perfekcyjnie sobie z tym poradziły. Najlepszą chyba recenzję dali im wchodzący goście. Podświadomie szukali wzrokiem artystów, chociaż ten lokal nie ma warunków na koncert dla grupy muzyków. Stare przysłowie mówi, że apetyt rośnie w miarę jedzenie i w tej kawiarence nie zaszkodzi trochę wsparcia z subwoferem, ale jego masywna konstrukcja może przeszkadzać gościom.




Alternatywą może być większy model APS Aeon. Jakiś czas temu w wydawanym w Finlandii czasopiśmie opublikowano informację o tych głośnikach z rekomendacją korzystania z nich przy nagrywaniu w plenerze. Najbardziej ciekawy jest APS GERMANO ACOUSTICS AEON 2, który jest owocem współpracy ze studiem nagraniowym Germano z Nowego Yorku. Charakterystyka odtwarzania sygnałów w warunkach pomiarowych jest imponująca i wszystko wskazuje, że z przyjazną akustyką kawiarenki muzyka zabrzmi wspaniale z tymi głośnikami.

Magazyn High Fidelity przetestował natomiast model APS - Trinity i na wstępie tekstu znalazł się bardzo intrygujący wątek: Pojawienie się produktu przeznaczonego na rynek profesjonalny w magazynie skierowanym do entuzjastów dobrego brzmienia, ale z TEJ strony „szyby” prowokuje do pytań. 

APS korzysta z renomowanych elementów norweskiego SEAS, którego hasłem firmowym jest "The Art Of Sound Perfection"


Polski producent zastosował w Coax rozwiązania, których zabrakło np. w znacznie droższych konstrukcjach na bazie SEAS, a które stały się legendarne nie tylko w Skandynawii


image
Leiry z transmission line Bo Hanssona 


image
Ortoakustycznych OA 51 Stiga Carlssona 


Testy potwierdziły oczekiwania z aktywnymi monitorami studyjnymi APS Coax.


Miłym zaskoczeniem jest ich waga. Sprawiają wrażenie, że zostały wypełnione ołowiem. Świadczy to nie tylko o stabilnej  konstrukcji obudowy. Jest to także potwierdzenie, że wbudowany wzmacniacz ma porządne zasilanie, które pozwala optymalnie wysterować głośnik.

Brak tunelu rezonansowego jest również dużą zaleta. W konstrukcjach głośników lepszej klasy najczęściej stosowane jest rozwiązanie (bas reflex), które sprawia problemy przy słuchaniu w bliskim polu. Wylot tunelu we froncie głośnika pompuje powietrze prosto w twarz. Jeżeli jest z tyłu trzeba zachować odległości od ściany, by uniknąć nienaturalnego odtwarzania niskich tonów. Na szczęście Coax ma obudowę zamkniętą, która jest bardziej praktyczna dla słuchania muzyki przy biurku.

Angielskojęzyczna recenzja APS Coax opublikowana przez Sound on Sound ma tytuł "Can Polish speaker makers APS tempt you with their new point-source Coax monitor?"
https://www.soundonsound.com/reviews/aps-coax 




Najtańszy model Audio Pro Solutions nazywa się Klasik, a jego recenzja pojawiła się w czasopiśmie branżowym Estarda i Studio

piątek, 5 kwietnia 2019

2.1 Dolby i subwoofer Hi-Fi do odtwarzania muzyki z PC bez kategorycznego Deutsches Institut für Normung


Ten temat jest trochę wejściem na pole minowe, ale jest także hołdem dla nieżyjącego już profesora Czerwińskigo, który dla zawodowców stał się legendarnym "Gene", a dla audiofili to z pewnością wcielenie diabła, chociaż  wielu prawdopodobnie nie ma pojęcia o istnieniu tego człowieka.

Na wstępie nie zaszkodzi wspomnieć o normach DIN z 1973 roku, jako początkach hi-fi.

  • Taka informacja zamieszczona została w haśle "hi-fi" polskojęzycznej Wikipedii. Nie ma sensu dociekać czemu. To dzieło entuzjastów encyklopedii. Być może trafili tylko na takie źródło. 
  • Niemniej czeski pasjonata winylu wspomina w podobny sposób o roku 1966 i widocznie trafił na jakieś wcześniejsze źródło.  
  • Deutsches Institut für Normung ma z pewnością precyzyjnie udokumentowane, kiedy pojawiły się poszczególne wytyczne i czego konkretnie dotyczyły, więc zainteresowani mogą sobie to sprawdzić. 
Inne podejście do "High fidelity" jest w angielskojęzycznej Wikipedii, gdzie jest zdanie sugerujące początek u schyłku lat 40 XX wieku:

"This is in contrast to the lower quality sound produced by inexpensive audio equipment, or the inferior quality of sound reproduction that can be heard in recordings made until the late 1940s." 

W sprawie tego "zadatowania" nie również sensu dociekać. Lepiej jest zwrócić uwagę, że Wiki w haśle "Płyta gramofonowa" podaje informacje sięgające aż 1807 roku, ale dla uproszczenia można założyć, że wspomniane tam prace Yanga, Edisona, Crosa dotyczyły zapisu głosu i były pokrewne z rozwojem telegrafu / telefonu. 

Natomiast do właściwej kategorii można spokojnie uznać tu rok 1885 i założenie American Graphophone Co . Temat jakości odtwarzania muzyki musiał już być mocno zakorzeniony. W handlu pojawiły się cylindry z nagraną muzyką oraz szafy grające


Długi czas istniało wiele standardów nagrywania płyt, a ich twórcy przekonywali m.in. o wyższości swoich rozwiązań dla jakości odtwarzania muzyki. Nie można wykluczyć, że angielskojęzyczni fani encyklopedii za kluczowe uznali prze to opracowanie standardu Recording Industry Association of America, który uprościł poszukiwanie lepszej jakości odtwarzania muzyki.

Zamierzchła era mono zrodziła również pierwsze wytyczne dla konstrukcji głośników. 


Wiele uwagi poświęcono odtwarzaniu niskich tonów. Adekwatne dla mono rozwiązania otrzymaliśmy potem w spadku, gdy na rynku pojawiła się oferta stereo. Podobnie było później z analogową kwadrofonią, co mogło być jedną z najważniejszych przyczyn, że nie stała się ona nigdy popularna. Panie domu są praktyczne i w pokoju gościnnym są w stanie zaakceptować jakoś dwie kolumny głośnikowe, ale cztery takie "ochydności" to już absolutna przesada. 

Dźwięk przestrzenny mógł zaistnieć w domach na szerszą skalę dopiero, gdy w ofercie ograniczono odtwarzanie niskich tonów do jednego głośnika. Jest tu ogromna zasługa Dolby Labs, podobnie jak z wieloma innymi rozwiązaniami dla odtwarzania muzyki. Ich prace rozwojowe skierowane były na zapewnienie najlepszej możliwej jakości dla instalacji w poważnych inwestycjach, a nie sprzedaży gadżetów dla klientów marketów. 


Na zdjęciu powyżej syn krawca z Warszawy i genialny król swingu, czyli Benny Goodman pozuje przy głośniku JBL Paragon z 1957 roku. Ta konstrukcja ma wiele wspólnego ze współczesną koncepcją soundbar dla kina domowego, ale bardzo się różnią jakością wykonania.

Zastosowane w Dolby rozdzielanie głośników niskotonowych nie jest niczym niezwykłym.


Jest to absolutnie oczywiste z systemami nagłośnienia koncertów. Nie ma sensu dociekać kiedy to nastąpiło, bo jest w tym temacie zbyt wiele różnych punktów zaczepienia. Nie zaszkodzi tylko pamiętać, że pod strzechy trafiło to przez kino, gdzie przełomowy dla odtwarzania niskich tonów stał się film katastroficzny o trzęsieniu ziemi oraz po nim o płonącym wieżowcu

Ważną rolę odegrały tu rozwiązania oparte na pracach profesora Czerwińskiego, które były również najsilniejszym motorem dla rozwoju dyskotek. To tu profesor stał się legendą, chociaż jego rozwiązania były ważniejsze dla lotnictwa, by przełamać barierę dźwięku dla amerykańskich myśliwców. Niskie tony postrzegał jako energię, a ta wytwarza przecież ciepło. Wprowadził w związku z tym lepsze chłodzenie wewnątrz magnesu głośnika do odtwarzania najniższych tonów. W Wiki jego zdjęcie zamieszczone zostało przy temacie stworzonej przez niego firmy:


"Cerwin-Vega was founded as Vega Associates (with later name changes to Vega Laboratories and then Cerwin-Vega) by aerospace engineer Eugene J. "Gene" Czerwinski (1927–2010) in 1954, and became noted for producing an 18" speaker capable of producing 130 dB in SPL at 30 Hz, an astonishing level during its time."


Miałem okazję dobrze zgłębić możliwości najbardziej profesjonalnego sprzętu Cervin-Vega. Załapałem się w czasach studenckich do firmy wynajmującej systemy nagłośnienia na koncerty. Jeden z właścicieli był perkusistą sesyjnym. Dzieliłem z nim fascynację legendarnym Gieńkiem Krupą, o którym dziwnie mało jest informacji w języku polskim. Miałem dzięki temu w tej firmie nieograniczony dostęp do sprzętu dla najróżniejszych testów z idealną referencję odsłuchową z "żywą" perkusją i możliwości weryfikowania wszystkiego podczas koncertów świetnych muzyków.

Dogłębnej wiedzy w temacie głośników nie można oczekiwać od sprzedawcy sprzętu RTV.


Sama nazwa wskazuje, że jego zadaniem jest sfinalizowanie transakcji handlowej. W tym celu powinien w najlepszy możliwy sposób zapoznać się tym co ma ofercie. Nie dziwi przez to, że nie poruszają nawet tematu "głośników 2.1". 


Szansa na poruszenie tego tematu mogła być ewentualnie z doświadczonym sprzedawcą w małym sklepie RTV w Skandynawii, bo na początku lat 80 XX wieku popularne stały się tam relatywnie nieduże subwoofery do zestawów hi-fi.

Audio-Pro B2-50 to produkt hi-fi, który już 40 lat temu z sukcesem popularyzował korzystanie w domu z aktywnego subwoofera


Miał wiele innowacyjnych rozwiązań. Zastosowane tam podłączenie "push-pull" zyskało później dużą popularność w instalacjach samochodowych, a potem w głośniczkach niskotonowych do kina domowego. 


Najbardziej tajemniczy w tej konstrukcji jest ACE-BASS z opisem, którego nie spróbuję nawet przetłumaczyć "the amplifier comprizes a negative resistans Rs, new parallel a circuit and a driven power generator instead for excitement generator". To wyjaśnienie ma chronić kwestie patentowe. Najprościej jest to określić jako wersję dla obudowy z tunelem rezonansowym na bazie rozwiązań Motional Feedback, które Philips opracował dla nieskończonej odgrody (infinite baffle). 

Nazwa pojawia się nadal ze współczesnymi konstrukcjami z marką Audio-Pro, ale to są już zupełnie inne rozwiązania, a nie to o czym jest ta cytowana przez producenta opowiastka o dziennikarzu:

The editor wanted to have professional and impartial help that few pre-coped with that the he consulted actually each physical possibleily, for never earlier had he consulted so clean and considerable basis with so little distorsion and the explanation to why the came so powerful basis from a so small carton set all established speaker concepts on the head. 


Jednak ta opowiastka nie dotyczyła chyba subwoofera. Najprawdopodobniej chodziło o tradycyjne rozwiązanie stereofoniczne z parą głośników A4-14, gdzie ACE-BASS znalazł zastosowanie już w 1978 roku. Ich symbol oznacza aktywny system z 4 elementami w 14 litrowej obudowie. Elektronika miała pomóc, by z tak małą obudową uzyskać poprawne odtwarzanie niskich tonów. 

W subwooferze B2-50 były dwa takie same basy z połączeniem push-pull, ale w obudowie 50 litrowej. Później te dwa basy zaoferowano w obudowie powiększonej do 70 litrów. Flagowy model B4-200 dostał aż cztery elementy w 200 litrowej obudowie i silniejszy wzmacniacz 150 W.


Pojawienie się aktywnych monitorów A4-14 PRO ze złączami XLR wskazuje jednak, że producent nie był pewny swojej oferty handlowej z centralnym głośnikiem basowym. Przyczyna mogła być bardzo prosta.

Normy DIN dla hi-fi przewidziały tylko pomiar dla głośnika w jednym kawałku, czyli dla kolumny, a krzywe testów to ważny argument marketingowy.

 

 

 

Aktywne monitory studyjne z bass reflex w niskiej cenie

AIMP jest programem bezpłatnym, który z ustawieniem WASPI 192 kHz/32 bit pozwala z wysoka jakością odtwarzać muzykę z zaspisu cyfroweg...