

W 1978 zaprezentowana została podczas największych na świecie targach elektroniki oraz nowych technologi konstrukcja nieżyjącego już Bjoerna Erika Edvardsena, która stała się najlepiej sprzedający się wzmacniaczem hi-fi na świecie. Radek Łabanowski napisał w 2014 roku na temat nowej oferty tekst, który rozpoczyna: NAD D3020 jest dziedzicznie obciążony i to przez jeden z najbardziej rozpoznawalnych wzmacniaczy w całej historii Hi-Fi. Tworząc pierwowzór, integrę 3020 (było to "aż" w 1978 roku), NAD nie przypuszczał, że sprawy przybiorą taki obrót. 3020 stał się ikoną, a w kolejnych latach pojawiali się jego następcy i zmiany, choć baza pozostawała taka sama. 3020B, 3020e, 302, 312... Zdjęcia pokazują miejsce pracy konstruktora po sukcesie i przed, ale jego spojrzenie na to co robi pozostało równie praktyczne.

Ostatnia konstrukcja przy której pracował Edvardsen może wyglądem skojarzyć się z PC. We wspomnianym wcześniej tekście z przed nastu lat jest komentarz na temat wyglądu: Niedawno NAD powołał do życia zupełnie nowe urządzenie, któremu brawurowo nadał symbol D3020. Chodzi więc o wskrzeszenie legendy i odwołanie się do audiofilskiego sentymentu, co wcale nie jest takie łatwe. Pierwowzór NADa 3020 nie był klasycznie piękny, ale też w jego surowości tkwił swoisty urok. Nie tylko w 2014 roku, a w ogóle w XXI wieku obowiązują inne zasady, wynikające tak z postępu technicznego, jak i innych oczekiwań konsumentów.
W tym tekście można również przeczytać o zaoferowanym w 2012 roku wzmacniaczu: Jeszcze kilka lat temu podstawowym wejściem byłoby analogowe RCA (to w
D3020 ma nawet złocone styki), ale dzisiaj bawimy się gniazdami
cyfrowymi. Są więc dwa optyczne, jedno współosiowe oraz port USB na
czele, przeznaczony do podłączenia komputera. NAD wprowadził również
wyjście subwooferowe (to już oczywiście analogowe) oraz gniazdo wyzwalacza. Jedno z optycznych wejść ma formę mini-jack, które przyda się do
podłączenia komputera (np. Mac Mini Apple ma stosowne wyjścia), przy
ogólnodostępnych przejściówkach można je też traktować jako kolejne
gniazdo w optycznym standardzie. Wyraźnie widać tu przekonanie autora tekstu, że komputer jest praktycznym źródłem z nagraniami. Podobnie uważał z całą pewnością Edvardsen.
W nowszej wersji, która jest nadal dostępna w sklepach zmieniły się gniazda. Wyeksponowane wydaje się wejście gramofonowe. Takie pojawia się teraz nawet w aktywnych głośnikach. Widać, że zabrakło Edvardsena przy tej konstrukcji. Zaczęto się chyba bardziej kierować trendami marketingowymi rynku, a nie je wyznaczać. Zastosowano gniazda dla grubych kabli głośnikowych i drogich z chinchani dla sygnału wejściowego, bo recenzenci lubią sie tego czepiać. W praktyce zaoferowano trudniejszy dostęp do podłączeń i wyższą podatnością na zakłócenia na wejściu sygnału analogowego. Bardziej logiczne pod każdym względem jest umiesczenie wejść analogowych obok siebie i dalej cyfrowego oraz wyjść, czyli podobnie jak było wcześniej. Nawet przy najgrubszych kablach do pasywnych głośników będzie łatwy dostęp do minijack na górze dla pre out i na dole dla sub.
Niemniej D3020 w wersji 2 może idelanie sprawdzić się z subwooferem B2-50 i pasywnymi sattelitami S2-7, które były kiedyś w ofercie szwedzkiego Audio Pro. Ten subwoofer zaprezentowany został na tych samych targach w 1978 i chociaż wzbudził tam sensację, to nie stał się najbardziej sprzedawanym produktem, bo była to całkowicie nowa koncepcja. Teraz subwoofer w ofertach innych producentów jest dostępny w nieprawdopodobnych ilościach, ale rzadko są to rozwiązania tak optymalnie dopracowane.

Konstruktor Karl-Erik Stahl zaprezentował rewelacyjną koncepcję, w której było dodatkowo szereg innowacyjnych rozwiązań. Jednym z nich było połączeniem push pull niskotonowych przetworników eletroakustycznych. Konstruktor zwracał jednak największą uwagę, na rozwiązanie z elektroniką wzmacniacza, co pozwoliło optymalne wysterować przetworniki. To może być powodem, że chociaż z marką Audio Pro oferowane są nadal głośniki aktywne, to nie ma szczególnego uwzględniania tropu z subwooferem. Konstruktor zainteresowany w pierwszej kolejności elektroniką znalazł rozwiązanie z akustyką, która go mniej fascynowała. Prawdopodobnie robiąc pomiary stwierdził problem, który pojawiał się, gdy głośniki niskotonowe były w różnych miejscach i po prostu to wyeliminował.

Rynek był jednak bardziej zainteresowany stereofoniczną parą głośników, a być może nawet 4 sztukami dla kwadrofonii. Pojawiła się przez to oferta Audio Pro z 3 drożnymi głośnikami aktywnymi, które dla niskich tonów miały rozwiązanie zastosowane w subwooferach. W tamtych czasach aktywne głośniki były jeszcze dużą rzadkością i zmiana w tym kierunku nie stała się dostatecznie jasna. W domach były tradycyjne wzmacniacze dla wysterowania pasywnych głośników. Właściciele przedwzmacniaczy preferowali natomiast bardzo zaawansowane końcówki mocy z renomowanymi markami.
W ofercie Audio Pro pojawiło się w zwiazku z tym unikalne na tamte czasy rozwiązanie elektroniczne TA 150, czyli przedwzmacniacz z radiem, gdzie obsługa wszystkich funkcji sterowana była cyfrowo. To także nie wystarczyło dla ówczesnego rynku RTV. Powstała więc dodatkwo wersja TPA 150 ze sterofonicznym wzmacniaczem mocy, gdzie tranzystory pracowały całkowicie tradycyjnie w klasie AB. Wygoda obsługi była jednak mylona ze słabo jeszcze rozwinietymi technikami cyfrowej obróbki dźwięku.
Teraz NAD D3020 jest "cyfrowy" i to stało się już do zaakceptowania przez szersze grono melomanów, chociaż na wszelki wypadek w wersji 2 dodano silniejszy akcent analogowy z wejściem gramofonowym. We wspomnianym tekście z opisem znalazł się także szczególny akapit: NAD D3030 jest dość pobłażliwy względem ułomnych formatów skompresowanych i samej transmisji Bluetooth. Nawet "parszywe" dźwięki ze smartfona, choć spłaszczone i gdzieniegdzie zgrzytające, nie ranią uszu, a przy tym utrzymują puls i tempo. Można wyciągnąć z tego wniosek, że ten wzmacniacz ma znikształcenie harmoniczne, które powodują łagodniejsze brzmienie, albo bardzo efektywnie ograniczono nieharmoniczne i już nie wzmacniają tego typu przykłamań, jak w innych wzmacniaczach.Benjamin's Psychoacoustic Lab testuje
oraz wdraża na bieżąco możliwości optymalnego odtwarzania muzyki z
nowymi rozwiązaniami technologicznymi, a w szczególności z
wykorzystaniem potencjału obliczeniowego i otwartej struktury PC.

Komentarze
Prześlij komentarz